Zachodźże, słóneczko, skoro masz zachodzić,
Bo nas nogi bolu po tam polu chodzić.
Nogi bolu chodzić, ręce bolu robić,
Zachodźże, słóneczko, skoro masz zachodzić.
Żebyś ty, słóneczko, na zarobku było,
To byś ty, słóneczko, dawno zachodziło.
Za las, słónko, za las, nie wyglondaj na nas,
Zobaczysz nas jutro, jak przyjdziem raniutko.
Zobaczysz nas jutro...
...jak przyjdziem raniutko.
Czerwone jabłuszko, przekrojone na krzyż,
czemu ty chłopaku krzywo na mnie patrzysz.
Gęsi za wodą, kaczki za wodą, uciekaj dziewczyno, bo cię pobodą.
Ty mi buzi dasz, ja ci buzi dam, ty mnie nie wydasz, ja cię nie wydam.
Mazurek – mazureczek oberek – obereczek,
kujawiak – kujawiaczek,
chodźże Maryś, chodźże, chodź.
Czerwone jabłuszko upadło pod łóżko,
spodobało mi się Jasiowe serduszko.
Gęsi za wodą, kaczki za wodą, uciekaj dziewczyno, bo cię pobodą.
Ty mi buzi dasz, ja ci buzi dam, ty mnie nie wydasz, ja cię nie wydam.
Mazurek – mazureczek oberek – obereczek,
kujawiak – kujawiaczek,
chodźże Maryś, chodźże, chodź.
Czerwone jabłuszko upadło, upadło,
kogo ja kochałam jeszcze nie przepadło.
Gęsi za wodą, kaczki za wodą, uciekaj dziewczyno, bo cię pobodą.
Ty mi buzi dasz, ja ci buzi dam, ty mnie nie wydasz, ja cię nie wydam.
Mazurek – mazureczek oberek – obereczek,
kujawiak – kujawiaczek,
chodźże Maryś, chodźże, chodź.
Czerwone jagody spadają do wody,
powiadają ludzie, że ni mom urody.
Choć urody ni mom, ale czyste serce,
Za pana nie pójde – byle kogo nie chce
Roz my matuś rzekła: Córuś moja droga,
przecież masz majątek, na cóż ci uroda,
Majątku nie mają, a mają urodę,
tam się chłopcy schodzą jak w las po jagode
Mamusiu, tatusiu, ja córeczka wasza
kupcie mi korale do samego pasa
Do samego pasa, do samiuśkiej ziemi,
Ja córeczka wasza ino do jesieni
Czerwone jagody spadają do wody,
powiadają ludzie, że ni mom urody.
Choć urody ni mom, o to się nie troszcze
Innym urodziwym wcale nie zazdroszcze
Dwa serduszka, cztery oczy
Łojojoj
Co płakały we dnie, w nocy
Łojojoj
Czarne oczka co płaczecie
Że się spotkać nie możecie
Ło-jo-joj
Kiedy chłopiec hoży, miły
Łojojoj
I któż by miał tyle siły
Łojojoj
Kamienne by serce było
Żeby chłopca nie lubiło
Ło-jo-joj
Mnie matula zakazała Łojojoj
Żebym chłopca nie kochała
Łojojoj
A ja chłopca hac! za szyję,
Będę kochać póki żyję
Ło-jo-joj
Hej bystro woda, bystro wodzicka,
Pytało dziewczę o Janicka.
Hej lesie ciemny, wirsku zielony,
Ka mój Janicek umilony?
Hej mój Janicku, miły Janicku,
Nie chodź po orawskim chodnicku.
Hej dość ty żeś już nagnał łowiecek,
Ostań przy dziewczynie kotwiecek!
Hej, powiadali, hej powiadali,
Hej, ze Janicka porubali.
Hej porubali go Orawiany,
Hej, za łowiecki, za barany.
Hej mówiła ci miły Janicku,
Nie chodź po orawickim chodnicku,
Hej bo cię te orawskie juhasy
Długie uz hań cekali casy..
Hej dziewce slocha, hej dziewce płace:
Uz ze Janicka nie obace.
U orawskiego zamecku ściany
Leży Janicek porubany.
Hej Madziar pije, hej Madziar płaci,
Hej u Madziara płacom dzieci,
Hej płacom dzieci, hej płace żona,
Hej, że Madziara nima doma.
Hej dolom, dolom, od skalnych Tater,
Hej poświstuje halny wiater,
Hej poświstuje, hej ciska bidom,
Hej po dolinach chłopcy idom.
Hej szalała szalała, Hej rybecka za wodą
Ale jo nie bede, ale jo nie bede
Hej chłopoku za tobą
Hej szalała szalała,
Hej bo sie jej pić chciało
Ale jo nie bede, ale jo nie bede
Hej bo chłopców niemało.
Hej z kamienia na kamień,
Hej przeskakuje srocka
Tego chłopca kochom, tego chłopca kochom
Hej co mo corne łocka.
Hej z kamienia na kamień,
Hej przeskakuje jeleń.
Mnie chłopcy kochajom, mnie chłopcy kochajom,
Hej a jo ło tym nie wiem.
Hej, od Krakowa jadę
w dalekie, obce strony
bo mi nie chcieli dać Hosadyna
dziewczyny ulubionej
bo mi nie chcieli dać Hosadyna
dziewczyny ulubionej
Hej, szerokim gościńcem
hej, jedzie wóz za wozem
Jak mi cie nie dadzą Hosadyna
hej, popłynę se morzem
Jak mi cie nie dadzą Hosadyna
hej, popłynę se morzem
Hej, popłynę se morzem
albo utopie w Wiśle
żebyś ty wiedziała Hosadyna
jak ja o tobie myślę
żebyś ty wiedziała Hosadyna
jak ja o tobie myślę
Jak ja o tobie myślę
i myśleć nie przestanę.
Póki cię dziewczyno Hosadyna
na zawsze nie dostanę
Póki cię dziewczyno Hosadyna
na zawsze nie dostanę
Choć mi nie dadzą wiana,
to ja o to nie stoje,
jeszcze się pochwalę, hosadyna,
żeś ty kochanie moje
jeszcze się pochwalę, hosadyna,
żeś ty kochanie moje
Choć mi nie dadzą wiana,
to ja sie nie powadzę
pod twoje okienko, hosadyna,
hej, białą różę wsadzę
pod twoje okienko, hosadyna,
hej, białą różę wsadzę
Hej, białą różę wsadzę
a jeszcze i czerwoną
a, bo mam za żonę, hosadyna,
dziewczynę ulubioną
a, bo mam za żonę, hosadyna,
dziewczynę ulubioną
A jak mi będą ludzie
na ciebie gadać wiele
to ich zaprosimy, hosadyna,
do siebie na wesele
to ich zaprosimy, hosadyna,
do siebie na wesele
A jak ich zaprosimy, ej, to im pokażemy
jak my się, dziewczyno, hosadyna,
oboje miłujemy
jak my się, dziewczyno, hosadyna,
oboje miłujemy
Jadą goście, jadą, koło mego sadu.
Do mnie nie przyjadą, bo nie mam posagu.
to i hola hola laa to i hola hola la
Choć nie mam posagu ani swego domu,
Jeszcze mnie matula nie da lada komu.
to i hola hola laa to i hola hola la
Powiadają ludzie, że ja malowana.
A ja u matuli ładnie wychowana.
to i hola hola laa to i hola hola la
Żeby nie dziewczyna, nie ożeniłby się.
Modre oczy miała, spodobała mu się.
to i hola hola laa to i hola hola la
Modre oczy mamy, na się spoglądamy.
Co komu do tego, że my się kochamy?
to i hola hola laa to i hola hola la
Nie byda tu, idę dalej
Karcmarecko, wina nalej
Nalej, nalej do puchara
Karcmarecko malowana
Dobrze temu jest Jaśkowi
Co się żenił przy ojcowi
I Jaśkowi i Anieli
Ta mu serce rozweseli
Hej Anielko przeradosna
Tyś se kiedyś kwiotki niosła
Niosła, niosła i śpiewała
Na skrzypeckach przygrywała
Niosła, niosła i śpiewała
I cyrwone licka miała
A gdzież moje kare konie?
A gdzież moje lejce?
Hej, na wschodzie zakochanie.
Na zachodzie serce.
Pochyliła się wisienka
Z rana do wieczora.
Czemu żeś ty miła moja
Smutna, niewesoła?
A gdzież moje kare konie?
A gdzież moje lejce?
A gdzież moja kochaneczka,
Ulubione serce?
W stajni konie, w stajni konie,
A w komorze lejce.
A gdzież moja kochaneczka,
Ulubione serce?
Już mi moja studzianeczka
Murawą zarosła.
Już mi moja kochaneczka
Za innego poszła.
Już mi moja studzianeczka
Piaskiem zawalona.
Już mi moja kochaneczka
W roczek ożeniona.
Pochyliła się wisienka
Z rana do wieczora. A czegośty miła moja
smutna, niewesoła?
Jestem smutna, niewesoła,
Bo pisać nie umiem.
Napisałabym do panów,
Co sama rozumiem.
Lecum ptosk lecum, szare piórka gubzium
Co ja tam uzinna, co ja tam uzinna,
że mnie chłopcy lubziu(ą/m)
Dziwujo sie ludzie i jo sama sobzie
Scegom sie udała, scegom sie udała
kochanecku tob(z)ie
I rośnij sie z tego dziewcynka udała
Że sie na polańku, że sie na polańu
Jagódka wzielała
Nie ja się wzielała, moja kosulecka,
Co mi ją wyprała, co mi ją wyprała
moja matulecka
Co mi ją wyprała i wyprasowała
Jak przysła niedziela, jak przysła niedziela
oblec mi ją dała
Leć ptasku do lasku Do kalinowego
Przynieś my liścicek Od Jasieńka mego
A jak go przyniesiesz
Połóż go na stole Niech jo se wycytom
Gdzie kochanie moje Niech jo se wycytom
Gdzie kochanie moje
Kochanie kochanie Dalekoś łody mnie
Jakbyś było blizy Pociesyłobyś mnie
Leć głosie po rosie Do Janka mojego
Powidz mu ody mnie Ze tęsknie do niego
Z tamtej strony jeziora
Stoi lipka zielona.
A na tej lipce, lipce zielonieńkiej
Trzej ptaszkowie śpiewają.
A na tej lipce, lipce zielonieńkiej
Trzej ptaszkowie śpiewają.
Nie byli to ptaszkowie,
Tylko trzej braciszkowie,
Co się spierali o jedną dziewczynę.
Który Ci ją dostanie?
Co się spierali o jedną dziewczynę.
Który Ci ją dostanie?
Jeden mówi: Tyś moja,
Drugi mówi: Jak Bóg da...,
A trzeci mówi: Moja najmilejsza,
Czemu tyś mi tak smutna?
A trzeci mówi: Moja najmilejsza,
Czemu tyś mi tak smutna?
Jakże nie mam smutna być?
Za starego każą iść.
Czasu niewiele, jeszcze dwie niedziele
Mogę miły z tobą być.
Czasu niewiele, jeszcze dwie niedziele
Mogę miły z tobą być.
Z tamtej strony jeziora
Stoi lipka zielona.
A na tej lipce, lipce zielonieńkiej
Trzej ptaszkowie śpiewają.
A na tej lipce, lipce zielonieńkiej
Trzej ptaszkowie śpiewają.
Na wójtowej roli studzieneczka stoi,
Nie widać, nie słychać, kochaneczki mojej.
Czy ty się mnie boisz, Albo się mnie wstydzisz,
Że do mojej studni Po wodę nie chodzisz?
Gdzieżbym ja się bała, albo się wstydziła,
Toć bym ja za tobą do wody wskoczyła.
Do wody, do wody, co się bystro toczy,
Za tobą, Jasieńku, co masz czarne oczy.
Czarne oczy mamy, na się spoglądamy.
Cóż komu do tego, że my się kochamy.
Cóż komu do tego i co komu szkodzi.
Kochać się będziemy, bo jesteśmy młodzi
Nasiałam se rutki Na cztery ogródki
Na piątym barwinku Na ciebie Jasieńku
Rutko moja rutko Rośnij zieleniutko
Siałam cię wesoło Rośnij rutko sporo
Nasiałam cię rutko
Na szerokiej grzędzie
Ja sobie myślałam
Że Jasieńko przyjdzie
Rutka powschodziła A Jasieńka nie ma
Jak przyjdzie niedziela
Będę się stroiła
Rutko moja rutko Rośnij zieleniutko
Będę cię ścinała W niedzielę raniutko
Kalina i jawor To drobne nasienie
Rutka i barwinek To moje strojenie
Nasieję ja jarej ruty w moim ogrodzie
Hej, hej, w moim ogrodzie
Nasieję ja jarej ruty w moim ogrodzie
Uwiję ja parę wianków, puszczę po wodzie
Hej, hej, puszczę po wodzie
Uwiję ja parę wianków, puszczę po wodzie
Jeden sobie Jasio wybrał,z wiankiem popłynął
Hej, hej, z wiankiem popłynął
Jeden sobie Jasio wybrał, z wiankiem popłynął
Nasieję ja jarej ruty w moim ogrodzie
Hej, hej, w moim ogrodzie
Nasieję ja jarej ruty w moim ogrodzie
Hej, hej, w moim ogrodzie
Nasieję ja jarej ruty w moim ogrodzie
Nisko słónko nisko Nisko nad zachodym
Stojała dziewczyna w sadzie za ogrodym.
Yy przylecioł do niej
Az zza morza ptosek
Yy przyniósł jej przyniósł
lilijowy kwiotek
Yy przyniósł jej przyniósł
lilijowy kwiotek.
Lilijowy kwiecie rozwijaj się w lecie
Bo my bardzo smutno
samej być na świecie.
Od buczka do buczka listek drobny,
powiedz mi, syneczku, czyś jest dobry?
Jeśliś dobry, to przyjdź ku mnie,
dostaniesz gębulki wieczór u mnie.
Jeśliś dobry, to przyjdź ku mnie,
dostaniesz gębulki wieczór u mnie.
Zachodzi słoneczko ku lasowi,
nie dawaj gębusi chłopakowi.
Jak mam nie dać, kiejch już dała
Będziesz ty chłopaka pamiętała.
Jak mam nie dać, kiejch już dała
Będziesz ty chłopaka pamiętała.
Od buczka do buczka listek drobny,
powiedz mi, syneczku, czyś jest dobry
Poznasz, poznasz jego dobroć,
co zrobi, to zrobi tobie na złość.
Poznasz, poznasz jego dobroć,
co zrobi, to zrobi tobie na złość.
Na buczku listeczki gibają się,
nie dobryś, syneczku, nie kochasz mnie.
A ja głupia, uwierzyłam,
wioneczek we wodzie utopiłam
A ja głupia, uwierzyłam,
wioneczek we wodzie utopiłam
Oj, chmielu, chmielu, ty bujne ziele
Nie będzie bez cie zadne wesele
Oj, chmielu, oj nieboze,
Niech ci Pon Bóg dopomoze
Chmielu, nieboze
Zebyś ty chmielu na tycki nie loz
Nie robiłbyś ty z panienek niewiost
Oj, chmielu, oj nieboze,
Niech ci Pon Bóg dopomoze
Chmielu, nieboze
Ale ty chmielu na tycki włazis
Nie jedną pannę wianeczka zbawis
Oj, chmielu, oj nieboze,
Niech ci Pon Bóg dopomoze
Chmielu, nieboze
Oj, chmielu, chmielu, serokie liście
Nasą Kasieńkę łocepiliście
Oj, chmielu, oj nieboze,
Niech ci Pon Bóg dopomoze
Chmielu, nieboze
Oj, świeci miesiąc, świeci, gwiazdy pomagają
A jeszcze moje oczka kochania nie znają
Oj da, oj da, oj, da dana dana
Oj, znają one, znają, tylko tak udają
A bo same nie wiedzą kogo kochać mają
Oj da, oj da, oj, da dana dana
A, czy mnie chcesz, czy nie chcesz to po twojej woli,
A, krzywo na mnie nie patrz bo mnie serce boli
Oj da, oj da, oj, da dana dana
Oj, świeci miesiąc, świeci, trzy gwiazdeczki na krzyż
A czemu ty, chłopaku krzywo na mnie patrzysz
Oj da, oj da, oj, da dana dana
Oj świeci miesiąc, świeci na wysokim niebie
A nie myśl ty, Jasieńku, że świeci dla ciebie
Oj da, oj da, oj, da dana dana
Oj świeci miesiąc, świeci koło niego gwiazdy
A gdzie jo się obrócę tam mnie kocha każdy
Oj da, oj da, oj, da dana dana
Oj ty rzeko, oj rzeko,
Czemuś ty niepełna? Oj luli luli luli...
Czemuś ty niepełna?
Oj jakżeż mnie pełną być?
Ludzie chodzą wodę pić.
Oj luli luli luli...
Ludzie chodzą wodę pić.
Ludzie chodzą wodę pić,
Jasieńko konia poić. Oj luli luli luli...
Jasieńko konia poić.
Jasieńko konia poić,
Kasieńka ogień gasić.
Oj luli luli luli...
Kasieńka ogień gasić.
Kasieńka ogień gasić.
Oj ty rzeko, oj rzeko.
Oj luli luli luli...
Oj ty rzeko, oj rzeko.
Owczareczek nasz wygnał owce w czas,
a ja za nim ze śniadaniem,
a on uciekł w las.
Tam pod borem zieleni się trawa,
Tam dziewczyna napasała pawa
Pasła pasła i do domu gnała,
I pawkowi tęskliwie śpiewała
Trąciła go w skrzydełko niechcący,
Paw poleciał do boru skryczący
Ona za nim, aż się zeznoiła,
Szuka wody by się ochłodziła
Wyszedł z dwora prześliczny młodzieniec:
To nie tędy do wody gościniec
Nie szukaj mnie gościńca bitego
Pilnuj sobie konia woronego
A jak będzie słońce i pogoda
Przyjedź Jasiu do mego ogroda
Napachasz się ziela zielonego
Napatrzysz się liczka rumianego
A co mnie po twojej rumianości
Kiedy mama nie da ci wolności
Żeby mama wolność tobie dała
Już byś dawno kolibko ruszała
Puściłbym się komineczkiem do cie
Osmole sie - nie dostanę ja cie
Puściłbym sie cisowymi drzwiami
Nie dostane Kasieńki kochanej
Tam pod borem zieleni się trawa,
Tam dziewczyna napasała pawa
Pójde ja se, pójde ja se z rana do lasa
Hej hej, mocny Boże, z rana do lasa
Wezne ja se, wezne ja se topór do pasa
Hej hej, mocny Boże, topór do pasa
Narąbie ja, narąbie ja chrustu drobnego
Hej hej, mocny Boże, chrustu drobnego
Ogrodze ja, ogrodze ja ogródek z niego
Hej hej, mocny Boże, ogródek z niego
Nasieje ja, nasieje ja ziela róźnego
Hej hej, mocny Boże, ziela róźnego
Uwiję ja, uwiję ja wianeczek z niego
Hej hej, mocny Boże, wianeczek z niego
Puszczę ja go, puszczę ja go krajem dunajem
Hej hej, mocny Boże, krajem dunajem
Z tamtej strony dunajiku trzech panów jedzie
Hej hej, mocny Boże, trzech panów jedzie
Mowi jeden do drugiego – wianeczek płynie
Hej hej, mocny Boże, wianeczek płynie
Mówi drugi do trzeciego – dziewczyna tonie
Hej hej, mocny Boże, dziewczyna tonie
Trzeci skoczył, siodło zmoczył i sam utonął
Hej hej, mocny Boże, i sam utonął
Tylko po nim kary konik siodłem wypłynął
Hej hej, mocny Boże, siodłem wypłynął
Idźże ty mój kary koniu, idźże do domu
Hej hej, mocny Boże, idźże do domu
Tylko nie mów, kary koniu, żem ja utonął
Hej hej, mocny Boże, żem ja utonął
Tylko powiedz, kary koniu, żem się ożenioł
Hej hej, mocny Boże, żem się ożenioł
Biedne moje ożenienie – w wodzie tonienie
Hej hej, mocny Boże, w wodzie tonienie
A te moje druh(y)neczki – wodne rybeczki
Hej hej, mocny Boże, wodne rybeczki
A ci moi drużbantowie – wodni rakowie
Hej hej, mocny Boże, wodni rakowie
A ta moja starościna – nad wodą trzcina
Hej hej, mocny Boże, nad wodą trzcina
Moje weselne starosty – nad wodą mosty
Hej hej, mocny Boże, nad wodą mosty
A ta moja pani młoda – woda aż godo
Hej hej, mocny Boże, woda aż godo
Wsłuchaj się w mrok, wpatruj się w ciszę,
w boru gęstwinie ujrzysz blask.
Jeziora toń oblana księżycem,
a w niej rusałki śliczna twarz.
Zamknij oczy, w pieśń się wsłuchaj,
w tańcu błogo trwaj.
Dawne życie już za tobą,
pod taflą wody z nami graj!
Nie słuchaj przestróg, nie ufaj mitom,
wpatrz się w głębokie oczy jej.
Tonąc w objęciach pięknej rusałki
z chęcią pożegnasz życie swe!
Zamknij oczy, w pieśń się wsłuchaj,
w tańcu błogo trwaj.
Dawne życie już za tobą,
pod taflą wody z nami graj!
Zamknij oczy, w pieśń się wsłuchaj,
w tańcu błogo trwaj.
Dawne życie już za tobą,
pod taflą wody z nami graj!
Zamknij oczy... ...
Trwaj...
1. Sedem sobie drozyneckom,
spotkałem sie z kochaneckom.
Kochanecko idź-ze do dom
bo się z tobą nie dogodom
2. Jo na pole, do gromady,
a ty tylko od parady
Ockiem w lewo, ockiem w prawo
Za chłopcami i zabawą
3. Marysieńka zapłakała,
biołe rocki załamała
Mój Jasieńku, bede robić,
zebyś zechcioł do mnie chodzić
4. Idź-ze sobie po ogrodzie,
weź to piórko, puść po wodzie
Jak to piórko pójdzie do dna,
to ty bedzies Janka godna
5. Mania na sposób sie wziena,
piórko w błocie umoceła
Płyń-ze piórko, płyń-ze do dna,
zebym Janka była godna
6. Idź-ze sobie po ogrodzie,
weź ten kamiń, puść po wodzie
Jak ten kamiń bedzie pływoł,
Janek u cie będzie bywoł
7. Mania na sposób sie wziena,
kamiń we mchu owineła
Płyń kaminiu, płyń-ze, pływoj
A ty Janku u mnie bywoj
8. Raniuteńko do dnia wstała,
do połódnia lenek rwała
Do wiecora lyn mocyła,
Kamiń na nim połozyła
9. Płyń kaminiu, nie idź do dna,
zebym Janka była godna
Płyń kaminiu, płyń-ze, pływoj,
A ty Janku u mnie bywoj
Skowroneczku nie leć w górę
bo wybijesz w niebie dziurę
Jak wybiję to załatam
ale górą będę latał
Skowroneczku nie patrz w górę
bo wypatrzysz w niebie dziurę
Jak wypatrzę to zaszyję
ale się przed ludźmi skryję
Powiedz dziewczę potajemnie
czy się szczerze kochasz we mnie
Jak nie kochasz powiedz zaroz
to bym inną sobie znaloz
Inną znaloz i ładniejszą
do kochania przyjemniejszą
Tam pod borem, pod zielonym
Stoi kuń siodłany
A kto na nim bedzie jechoł
Jasienio mój kochany
A kto na nim bedzie jechoł
Jasienio mój kochany
Bedzie jechoł, bedzie wołoł
Wyjdź kochanie do mnie
Bede słyseć a nie wyjde
I nie narzekoj na mnie
Bede słyseć a nie wyjde
I nie narzekoj na mnie
Nie bedzie mnie główka boleć
Jak ty mie nie weźnies
Bede w polu pszenicke zbierać
Ty do insy pojedzies
Bede w polu pszenicke zbierać
Ty do insy pojedzies
Nie do ciebie ma uroda
Powiem ci dlocego Boś ty rodu bogatego
A jo nie chce takiego
Boś ty rodu bogatego
A jo nie chce takiego
Zebym była tako krasno
Jak ta zorza jasno
Świeciełabym Janku tobie
Dopóki bym nie zgasła
Świeciełabym Janku tobie
Dopóki bym nie zgasła
Tam za borem, za jaworem, tam słowicek scebiece.
Wyjryjze, wyjryj, młoda Andziuniu, ciebie uojceńko woła.
Niechaj woła dzień do wiecora, a ja tego nie słyse,
za ślozeńkami, za drobniuchnymi ja uojceńka nie widze.
Tam za borem, za jaworem, tam słowicek scebiece.
Wyjryjze, wyjryj, młoda Andziuniu, ciebie mateńka woła.
Niechaj woła dzień do wiecora, a ja tego nie słyse,
za ślozeńkami, za drobniuchnymi ja mateńki nie widze.
Tam za borem, za jaworem, tam słowicek scebiece.
Wyjryjze, wyjryj, młoda Andziuniu, ciebie bracisek woła.
Niechaj woła dzień do wiecora, a ja tego nie słyse,
za ślozeńkami, za drobniuchnymi ja braciska nie widze.
Tam za borem, za jaworem, tam słowicek scebiece.
Wyjryjze, wyjryj, młoda Andziuniu, ciebie siostrycka woła.
Niechaj woła dzień do wiecora, a ja tego nie słyse,
za ślozeńkami, za drobniuchnymi ja siostrycki nie widze.
Tam za borem, za jaworem, tam słowicek scebiece.
Wyjryjze, wyjryj, młoda Andziuniu, ciebie Jasieńko woła.
Niechaj woła dzień do wiecora, a ja to usłysała,
bez ślozeńkow, bez drobniuchnych ja Jasieńka ujrała.
Zasiali Górale owies, owies,
od końca do końca, tak jest, tak jest,
zasiali Górale żyto, żyto,
od końca do końca wszystko, wszystko.
W polu stoją trzy mendele, w domu dwa, w domu dwa,
u sąsiada szwarne dziołchy, gromada, gromada.
Zgrabili, skludzili owies, owies,
od końca do końca, tak jest, tak jest,
zgrabili, skludzili żyto, żyto,
od końca do końca wszystko, wszystko.
W polu nie ma, gumna próżne, ej bieda, ej bieda,
poszli wszyscy na gorzałkę do Żyda, do Żyda.
Zasiali Górale jarka, jarka,
od końca do końca miarka, miarka,
zasiali Górale hreczka, hreczka,
od końca do końca beczka, beczka.
Teraz jarki ani miarki nie było, nie było,
a zaś z hreczką, to sam nie wiem, co się z nią zrobiło.
W ciemnym lasku pod jaworem,
tam dziewczyna trawkę zbiera.
Nazbierała, nawiązała,
na Jasińka zawołała.
Pójdź mój Jasiu trawkę podaj,
tylko do mnie nic nie godaj
bo mi matka zakazała
bym do ciebie nie godała.
Kamienne by serce było,
żeby do cie nie mówiło.
Kamienne byś serce miała,
żebyś do mnie nie godała.
Jeszcze trawka nie podana,
już Kasieńka obgadana
Obgadana, obmówiona,
do Jasieńka przyłączona.
Siedzi, siedzi zasmucona
że do Jasia przyłączona
Siedzi, siedzi zapłakana,
że przez Jasia obgadana.
Czy ty chora czy umierasz,
czy li do mnie serca nie masz
Ni ja chora, ni umieram,
lecz do ciebie serca nie mam.
Jak ja siedzę koło ciebie,
myślę sobie żem jest w niebie
Jak je ciebie pocałuje
trzy dni słodycz w ustach czuje.
W ciemnym lasku pod jaworem,
tam dziewczyna trawkę zbiera
Nazbierała, nawiązała,
na Jasińka zawołała.
W moim ogródecku rośnie rózycka
Napój mi Maniusiu mego kunicka
Nie chcę, nie napoję, bo się kunia boję
Bo się kunia boję, bom jesce młoda
Nie chce nie napoi, bo się kunia boi
Bo się kunia boi, bo jesce młoda
W moim ogródecku rośnie rozmaryn
Powiedz mi Maniusiu, kto cie omanił?
Jasieńkowe ocka, jasieńkowe ocka
Bo się w mojem sercu tak zakochały
Jasieńkowe ocka, jasieńkowe ocka
Bo się w jej serdusku tak zakochały
W moim ogródecku rośnie jagoda
Powiedz mi Maniusiu, cyś była młoda?
Ja zem była młoda jak w polu jagoda
Jak w polu jagoda, kochanecku mój
Ona była młoda, jak w polu jagoda
Jak w polu jagoda, kochanecku jej
W moim ogródecku rośnie lilija
Powiedz mi Maniusiu, czy będziesz moja
Skądże ja mam wiedzieć i tobie powiedzieć
Skądże ja mam wiedzieć cy mnie mama da
Skądże ma to wiedzieć i tobie powiedzieć
Skądże ma to wiedzieć cy ją mama da
Tam nad Wisłą, w dolinie
siedziała dziewczyna,
była piękna jak różany kwiat.
Maki i róże zbierała sobie.
Wiła wianki i wrzucała je do falującej wody,
wiła wianki i wrzucała je do wody.
A gdy ona nad Wisłą te wianki wiła,
przyszedł do niej żołnierzyk młody.
Miła ach miła, tak rzecze do niej.
Wiła wianki i wrzucała je do falującej wody,
wiła wianki i wrzucała je do wody.
Nie minęło już więcej niż dziewięć miesięcy,
siedzi ona nad Wisłą, płacze.
Miłość ach miłość, zdradziłaś Ty mnie.
Wiła wianki i wrzucała je do falującej wody,
wiła wianki i wrzucała je do wody.